Zanim przyszło Światło, świat tonął w ciemności. Nie takiej, którą widzi się oczami, lecz takiej, którą czuje się w sercu. Ciemność strachu i pośpiechu, ciemność obojętności, ciemność człowieka, który zatracił się w życiu.
Ludzie biegli, jakby przed czymś uciekali. Mówili o szczęściu, a w sercu mieli pustkę. Marzyli o miłości, a bali się kochać. Świat był pełen hałasu, a tak trudno było znaleźć ciszę. Pełen światła, a tak trudno było zobaczyć człowieka.
A jednak… Pośród ciemności Bóg nie zrezygnował z człowieka. Nie odwrócił się. Nie zapomniał. W ciszy, w ukryciu, w zwyczajności – zrodził się plan miłości. Nie w pałacu, nie w miejscu bogatych i wpływowych… Ale w sercu prostego człowieka, który potrafił powiedzieć: „Niech się stanie”.
Fot.: Małgorzata Przebieglec

